Posts Tagged ‘soczewica’

h1

Na czerwono – makaron z soczewicą i mleczkiem kokosowym

Luty 3, 2010

Na początek muszę napisać, że Surów ma duże parcie na szkło i chce zostać Boginią Piekarnika (ale nie ma piekarnika). Taki konkurs w Metrze ogłosili.  No i podobno od przyszłego tygodnia koniec z wyszukiwaniem przepisów w przepastnym internecie i mamy rozwijać naszą kreatywność. Ot, wyzwanie.

Póki co, korzystając z okazji, że jeszcze mi wolno, dzisiejsze danie zaczerpnęłam z jednego z ulubionych blogów – Pasta i Basta:) Co prawda, w oryginale danie to było zupą, ale ja zmieniłam na makaronową papkę.

Gotujemy makaron – u mnie tym razem padło na taki śmieszny Casarecce. W międzyczasie kroimy drobno czerwoną cebulę, podsmażamy, dodajemy trochę pasty curry.  Po chwili dodajemy pokrojone pomidory z puszki i szklankę czerwonej soczewicy. Dusimy aż soczewica się ugotuje. W pewnym momencie trzeba dodać trochę wrzątku, bo się robi za gęste.  Na koniec dodajemy małą puszkę mleczka kokosowego i trochę świeżej bazylii. I mieszamy z ugotowanym al dente makaronem. I już.

/ełos

Reklamy
h1

poza programem

Styczeń 31, 2010

Sałatka z fasoli, pomidorków koktajlowych i cebuli czerwonej

Sałatka bardzo prosta i całkiem fajna. Podobno przepis Nigelli.

tak wygląda, nieco uszczknięta.

Pół czerwonej cebuli siekamy drobno, dodajemy 2 łyżki octu balsamicznego* i odstawiamy na 15 minut. Czerwoną fasolę z puszki płuczemy, odcedzamy. Pomidorki koktajlowe (jak widać na załączonym obrazku najkorzystniej prezentują się te żółto-pomarańczowe) przekrajamy na pół, dodajemy do fasoli, dodajemy odrobinę oliwy i cebulę (ale bez octu). Na wierzch posypujemy posiekaną natkę pietruszki.

* ocet balsamiczny powinien być dobry. Jak mnie niegdyś poinstruowano, najprostsza metoda oceny, czy jest dobry to sprawdzić, czy nie ma dodatku karmelu ani żadnych E. Wtedy jest spora szansa, że jest dobry.

Zupa z soczewicy z mleczkiem kokosowym, chilli i sokiem z limonki

Tę zupę ugotowałam z inspiracji Ptycha i jemu zostawiam opisanie przepisu. Powiem tylko, że jest pyszna! Zapewne bardziej fotogeniczna byłaby wersja z czerwoną soczewicą, ale akurat miałam zieloną na podorędziu.

/ełos

h1

Nigdy nie gotuj czerwonej kapusty z orzechami

Styczeń 6, 2010

Taki tytuł posta zapowiedziałam już wczoraj i zdania nie zmieniłam. Może umówimy się z Surówem na tym blogu, że ona pisze porady jak coś zrobić, a ja – czego unikać….

Otóż unikać należy gotowania orzechów. W moich bezmięsnych poczynaniach z zainteresowaniem spoglądam na warzywa, a że ostatnio przypomniano mi o istnieniu czerwonej kapusty, to miała być kapusta. Znalazłam jakiś przepis w sieci – czerwona kapusta posiekana, jabłko pokrojone w kawałeczki, do tego liść laurowy, 2 łyżki octu balsamicznego, łyżka cukru, pieprz sól, pół lampki białego wytrawnego wina. to wszystko duszone na wolnym ogniu (lub na 3 jak ktoś ma kuchenkę elektryczną;)) przez jakąś godzinę.

Coś mnie podkusiło, żeby do tego orzechy dodać. Jeśli jeszcze kiedyś podejmę się robienia tej czerwonej kapusty, to na pewno orzechy trzeba dodać NA SAMYM KOŃCU, żeby były nadal chrupkie.

Czerwona kapusta przypomina mi supero sałatkę, którą się zajadałam wieki temu, to może w ramach rekompensaty przytoczę tu przepis:
czerwona kapusta drobno posiekana
kalafior (ale bez tych łodygowych części raczej)  lekko podziabany (surowy)
pieczarki pokrojone na cienkie i nieduże kawałki (surowe)
orzechy włoskie (kanieszna łuskane)
sos taki majonozowo-jogurtowy.

Układa się to warstwami chyba nawet w tej kolejności, przekłada się tym sosem. Nie jadłam tego jakieś 10 lat, więc coś mogłam pokręcić, ale wiadomo, że chodzi o inspirację.

W ramach „treści” do nieudanej kapusty zrobiłam cukinię nadziewaną kaszą gryczaną, soczewicą i cebulą. Czy muszę dodawać, że tak się przejęłam wczorajszym postem Surówa, że trochę (o 15 minut) za długo trzymałam cukinię w piekarniku? Natomiast przy gotowaniu tego, po raz pierwszy zobaczyłam jak wygląda soczewica w postaci “nie-kotletów”. Całkiem obiecująco muszę powiedzieć i na pewno jeszcze ją do czegoś wykorzystam. Tak czy siak, cukinie również nie wyszły popisowo. Zdecydowanie brakowało jakiegoś sosu.

Ponieważ jutro znów moja kolej, może żeby uniknąć dalszych błazeństw ugotuję coś prostego i wypróbowanego. Zobaczymy.