Posts Tagged ‘krewetki’

h1

Makaron z krewetkami a la WU

Sierpień 23, 2010

Z kolejnych inspiracji w stylu „byłam, zjadłam, dobre, zrobiłam sama” tym razem przepis Wu na szybkie danko z krewetek. Tu potrzebuje troszeczkę Waszego zaufania, było naprawdę dobre – bo zdjęcia, które to oddaje brak:) są tylko zwłoki czy też odwłoki krewetek:)

krewetki

Składniki:

  • krewetki mrożone
  • czosnek
  • pietruszka natka
  • makaron
  • papryczki chili
  • sok z cytryny

Zamrożone krewetki zalewamy wrzątkiem. Nie zrażamy się zapachem:) Po chwili odcedzamy i obficie skrapiamy sokiem z cytryny – niech tak chwilkę poleżą, to pomaga na smrodek. Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy czosnek i papryczki chili. Może być oliwa z papryczkami. Wrzucamy krewetki i smażymy na dość sporym ogniu. Krewetki nawet szybko się robią. Na koniec dodajemy natkę i gotowe. Mieszamy z makaronem i gotowe. Makaron może być dowolny, ale fajnie smakowało z takim spaghetti płaskim – bevette czy coś w tym stylu:)

/surów

Reklamy
h1

Krewetki z czarnym ryżem

Marzec 15, 2010

Jak gotowałam ostatnio ten czarny ryż z rzepą to miałam taką myśl, że krewetki z nim fajnie by wyglądały. Ideę wcieliłam wczoraj w życie w najprostszym przepisie na świecie:

Składniki:

– mrożone krewetki
– czarny ryż
– cebula
–  szczypiorek

Ugotować ryż (ostrzegam że ten czarny gotuje się strasznie długo). Krewetki rozmrozić, cebulę podsmażyć na patelni, dodać krewetki i chwilę podsmażyć. Na koniec dodać posiekany szczypiorek i wymieszać to wszystko z ugotowanym ryżem. No i już. Zdjęcie może Anik wstawi bo robiłyśmy dzisiaj w pracy jej komórką:)

/ełos

h1

Start:)

Styczeń 4, 2010

Czołem,
początek roku to czas planów:) No to jak zawsze go nie ma to tym razem się zrodził. W tamtym roku razem z ełosem i kamilosem stworzyłyśmy pakt. Pakt obejmował 3 punkty:
1. Wstawanie rano wcześniej.
2. Ćwiczenie jogi.
3. i gotowanie dla siebie raz w tygodniu.

Z trzech punktów utrzymał się tylko jeden, w tym jeden z zawodników (kamilos) też nie wytrzymał i wyjechał nad morze:( ale pakt ten to był jakiś początek.

No i teraz zostałyśmy ja i ełos na polu bitwy i trzeba było postanowić co dalej. W pierwszym dniu nowego-pracowego dnia czyli dzisiaj lekko zagubione każda przyniosła swoją wersję bełcika w postaci obiadku pracowego (przepis na mojego poniżej). Ale postanowiłyśmy, że wracamy do paktu gotowaniowego. Ja wtorki i piątki – ełos ( który napewno coś napisze od siebie) środy i czwartki. Poniedziałki zostają na resztki z weekendu tudzież wałówkę z domu:)

Dobra koniec tego przydługawego wstępu, bo jeszcze muszę ugotować na jutro:)

Przepis z wczoraj – Makaron z krewetkami, cukinią i fetą:)

W sumie to na tym przepis mógłby się skończyć, bo w sumie co tu więcej dodawać:) No ale może jednak się postaram to pierwszy wpis.

Składniki:
– krewetki (kupiłam pół roku temu w Lidlu takie mrożone i bałam się, że wyjdą już niedługo z zamrażarki:), a do krewetek do końca serca nie mam – ale chyba do wczoraj:)
– 2 cukinie małe
– 1 cebula
– czosnek
– feta
– przyprawy (ja zakupiłam jakąś pastę curry w lidlu- moim ulubionym sklepie to dodałam)

Czosnek ma masełku podsmażamy. Wrzucamy rozmrożone i suche w miarę krewetki i smażymy trochę – około 10 minut. Ogólnie, żeby się nie spaliły. Przerzucamy do makaronu już ugotowanego – ja wzięłam taggiatele (takie grube wstążki). Natępnie na patelni (niekoniecznie umytej po krewetkach) smażymy cebulkę i cukinię w kostkę pokrojoną. Doprawiamy do smaku: sól, pieprz, sos sojowy też jest ok i ta pasta curry, ale to wiadomo, że może być bez:) Co do zwrotu „do smaku” to w moim przypadku powinno być na oko bo oczywiście nigdy nie próbuję – mam od tego swoich ludzi – u mnie to Misio:)
przekładamy do makaronu i dodaję pokruszoną fetę i to tyle:)

To jak coś to smacznego:)

P.S. Właśnie mocno podjarana pisaniem tego pierwszego posta spaliłam garnek z jajkami na jutrzejsze gotowanie:) może być ciekawie:)