Posts Tagged ‘kasza gryczana’

h1

Powrót – kasza gryczana i sałatka z ostatniego gotowania

Marzec 1, 2010

Witam i o zdrowie pytam:) taki głupkowaty wstęp a co! Wiosna dzisiaj zajrzała na wrocławskie ulice, aż serce rośnie. Straszą, że to tylko na chwilkę, ale co tam – cieszmy się:)

Ostatnie gotowanie zaowocowało pyszną pizzą i sałatka, którą zrobiłam też dzisiaj.

Sałatka z Lazurem i pieczarkami
– sałata lodowa ( może być pół na pół z rukolą)
– czerwona cebula
– pieczarki  (podsmażone na patelni)
– ser Lazur
– słoneczniki lub orzechy
– sosik (chyba ulubiony:)

No i mieszamy i wcinamy:)



Kasza gryczana z białym serem
– kasza gryczana (2 torebki)
– biały ser
– cebula
– 2 jajka
– pietruszka
– przyprawy

Kaszę gotujemy, cebulę podsmażamy, i mieszamy wszystko razem. Jakbym miała piekarnik, to pewnie bym to zapiekła, ale nie mam. Myślę, że z pieczarkami byłoby lepsze, ale sałatka je wchłonęła:) Podobno można z tego robić kotlety:) Ale ja nie mam na to czasu:) pisze bloga:)

Z góry zapowiadam w tym miejscu serię potraw z ziemniaków:) Mój Misio zakupił od handlarza obwoźnego worek ziemniaków:) dlatego ogarnia mnie pyromania:) Zaczęłam od domowych frytek, polecam gorąco – już o tym wspominałyśmy z ełosem. Wersja z majonezem jednak rządzi – trzeba tylko pamiętać o umiarze:)

No to tyle:)

Reklamy
h1

Styczeń 24, 2010

widzę, że moja liga to jakiś synonim powiatowej ligi piłki nożnej (lub ewentualnie meczów naszej reprezentacji). No cóż. Jeszcze się zrehabilituję!!!

Z powodu trudności technicznych ja też nie opisałam moich wyczynów ubiegłotygodniowych, więc teraz nadrabiam.

Na początek

Naleśniki z mąki razowej z nadzieniem… różnym

Już wcześniej była mowa o tych naleśnikach, ale nie podałam przepisu.

Ciasto jak na zwykłe naleśniki, tylko że mąka pszenna razowa została wykorzystana. Trochę na moje oko trzeba dać jej więcej niż w przypadku normalnych naleśników. Smaży się je nieco trudniej niż zwykłe, ale smak naprawdę daje radę, zwłaszcza z nadzieniem. Wykorzystałam jakiś mix kaszy gryczanej i soi z poprzedniego tygodnia, dodałam sos czosnkowy i ser lazur. Kiedyś jak z Surówem robiłyśmy tacos to stworzyłyśmy kategorię dań „Nie-na-pierwszą-randkę” – bo nie da się ich elegancko zjeść  – i zdecydowanie te naleśniki do tej kategorii należą. Nie ukrywam, że na początku trochę byłam zrażona do tej mąki razowej, ale ostateczny efekt całkiem znośny. Do powtórzenia myślę.

h1

Nigdy nie gotuj czerwonej kapusty z orzechami

Styczeń 6, 2010

Taki tytuł posta zapowiedziałam już wczoraj i zdania nie zmieniłam. Może umówimy się z Surówem na tym blogu, że ona pisze porady jak coś zrobić, a ja – czego unikać….

Otóż unikać należy gotowania orzechów. W moich bezmięsnych poczynaniach z zainteresowaniem spoglądam na warzywa, a że ostatnio przypomniano mi o istnieniu czerwonej kapusty, to miała być kapusta. Znalazłam jakiś przepis w sieci – czerwona kapusta posiekana, jabłko pokrojone w kawałeczki, do tego liść laurowy, 2 łyżki octu balsamicznego, łyżka cukru, pieprz sól, pół lampki białego wytrawnego wina. to wszystko duszone na wolnym ogniu (lub na 3 jak ktoś ma kuchenkę elektryczną;)) przez jakąś godzinę.

Coś mnie podkusiło, żeby do tego orzechy dodać. Jeśli jeszcze kiedyś podejmę się robienia tej czerwonej kapusty, to na pewno orzechy trzeba dodać NA SAMYM KOŃCU, żeby były nadal chrupkie.

Czerwona kapusta przypomina mi supero sałatkę, którą się zajadałam wieki temu, to może w ramach rekompensaty przytoczę tu przepis:
czerwona kapusta drobno posiekana
kalafior (ale bez tych łodygowych części raczej)  lekko podziabany (surowy)
pieczarki pokrojone na cienkie i nieduże kawałki (surowe)
orzechy włoskie (kanieszna łuskane)
sos taki majonozowo-jogurtowy.

Układa się to warstwami chyba nawet w tej kolejności, przekłada się tym sosem. Nie jadłam tego jakieś 10 lat, więc coś mogłam pokręcić, ale wiadomo, że chodzi o inspirację.

W ramach „treści” do nieudanej kapusty zrobiłam cukinię nadziewaną kaszą gryczaną, soczewicą i cebulą. Czy muszę dodawać, że tak się przejęłam wczorajszym postem Surówa, że trochę (o 15 minut) za długo trzymałam cukinię w piekarniku? Natomiast przy gotowaniu tego, po raz pierwszy zobaczyłam jak wygląda soczewica w postaci “nie-kotletów”. Całkiem obiecująco muszę powiedzieć i na pewno jeszcze ją do czegoś wykorzystam. Tak czy siak, cukinie również nie wyszły popisowo. Zdecydowanie brakowało jakiegoś sosu.

Ponieważ jutro znów moja kolej, może żeby uniknąć dalszych błazeństw ugotuję coś prostego i wypróbowanego. Zobaczymy.