Posts Tagged ‘feta’

h1

Mussaka – tak mi się teraz skojarzyło to mus dla każdego ssaka:)

Sierpień 8, 2010

To dobry czas na wizytę w przydrożnym warzywniaku i zakup warzyw typu cukiniowatych, tj. bakłażan, cukinia, patison czy kabaczek. Nie ma sensu przerażać się, że mussaka to jakiś niesamowity wyczyn, bo tak na dobrą sprawę to zapiekanka warzywna lub mięsna. Można też to porównać do lazanii tylko zamiast makaronu przekładamy plastrami cukinii i bakłażana.

bakłażan

W tym sezonie dwa razy poszalałam z wariacją na temat mussaki. Raz przy okazji moich urodzin dla mojej kochanej rodzinki zrobiłam mussakę w wersji mięsnej, raz z ełosem w wersji bezmięsnej.

Składniki:

2 bakłażany
2 cukinie (może być żółta i zielona, dla fantazji)
cebula
4 pomidory
w wersji mięsnej paczkę mielonego mięsa

Kluczem do sukcesu jest sos beszamelowy w wersji wega polecam wersję z fetą.

Jak już chyba kiedyś pisałam zastanawiam się po co sypać pokrojonego bakłażana solą i odstawia na chwilkę. Niby usuwa się goryczkę. Robię to też, ale bez wiary, że to coś daje:) Potem grilujemy bakłażany i cukinię. Na innej patelni podsmażamy cebulę i pomidory (w wersji mięsnej podsmażamy też mięso). Robimy beszamel. No i nasze półprodukty przekładamy do naczynia żaroodpornego. Na spód troszkę oliwy, porcja bakłażanów, pomidory i ewentualnie mięso, potem kolejna warstwa cukinii i tak do wykończenia składników. Na koniec zalewamy beszamelem i na 30 minut do piekarnika na 190 st.

Ważne jest oczywiście doprawienie tego wszystkiego porządnie. Bazylia i majeranek do pomidorów, sól i pieprz oczywiście jak zawsze niezbędny. Ostatnio odkrycie to fajny młynek z sola morską i pieprzem w jednym (2 w 1):) – polecam – jeszcze nie ma sekcji sponsorów (zapraszam Was jakby coś)  więc nie mogę napisać z jakiej firmy to jest:)

/surów

P.S. To chyba najgłupszy tytuł posta w mojej karierze blogera:)

Reklamy
h1

Tart ciąg dalszy… Tarta z fetą i suszonymi pomidorami

Kwiecień 29, 2010

Przygotowując ciasto można skorzystać z przepisu Jamie’go – tylko bez cukru i żółtek:)

A na wierzch:
– cebula
– 2 ząbki czosnku
– oliwki
– ser feta (takie nie w oliwie)
– suszone pomidory (również nie w oliwie)
– 2 pomidory
– żółta papryka
– 2 jajka
– 200 g śmietany

Ciasto podpiec w piekarniku, warzywa obrać, czosnek rozgnieść – i wszystko razem, z fetą, wyłożyć na ciasto. Jajka zmiksować ze śmietaną i ten sos wylać na warzywa. Przyprawić solą, pieprzem i ziołami (u mnie stały zestaw, oregano, tymianek i rozmaryn).

Wstawić do piekarnika i piec ok. 45 minut w temperaturze 180C.

/ełos

h1

Cannelloni ze szpinakiem

Kwiecień 15, 2010

makaron

Mam taki sprawdzony sposób na zapiekankę z cannelloni czyli z takich rur makaronowych do nadziewania.

Składniki

1 opakowanie cannelloni
1 puszka pomidorów
1 opakowanie szpinaku (tym razem wykorzystałyśmy z Ptychem świeży szpinak z organicznej plantacji jej mamy:)
1 feta
1 śmietana
1 główka czosnku (tu Ptych pojechał z ilością, ale wydaje mi się że gdzieś to się zgubiło

Sos beszamelowy

pół kostki masła, mąką i mleko, przyprawy: gałka muszkatołowa, sól i pieprz

W naczyniu żaroodpornym wywala się pomidory. Na patelni robimy szpinak tak jak każdy lubi najbardziej. My zrobiłyśmy z fetą, śmietaną i czosnkiem (wersja dla całuśników – cała główka). Nadziewamy rury tym szpinakiem i układamy warstwę na tych pomidorach. Myślałam że wersja liściasta szpinaku będzie sprawiała problem w upychaniu ale wręcz przeciwnie, łatwiej nadziać rury wersją liściastą niż lejącą papą:) w garnuszku wcześniej robimy beszamelowy sos, czyli rozpuszczamy masło, dodajemy mąkę i mieszamy taką trzepaczką najlepiej, bo krupy robią się szybciorem. Jak zaczyna bulgać to wlewamy zimne mleko (w sumie wersja 3,2% jest ok do tego bo jakieś lepszy wychodzi ten sosik) i mieszamy aż zgęstnieje i bulgnię z 3 do 7 razy:) sosikiem smarujemy warstwę pierwszą, ale większość zostawiamy na górę. Rury mają to do siebie że nie trzeba ich gotować przed, tak jak jest to raczej konieczne w wersji lasagnia i dlatego je lubię. Ale w sumie nadziewanie jest trochę upierdliwe, ale co kto woli:) serek można na górę i do pieca na 200 st. na 40 minut:)

/surów & ptych

P.S. zdjęcie z ostrością na zlew w kuchni:)

h1

Tarta ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i fetą

Styczeń 24, 2010

Znalazłam przepis na tartę – w oryginale było na greckim cieście fillo, ale szybka konsultacja z mym szwagrem oraz wrodzona skłonność do szukania substytutów szybko przemieniło greckie ciasto na francuskie:)

Otóż tak: zakupiłam szpinak (niestety nie było świeżego, ale znalazłam mrożony, taki liściasty, chyba Bonduelle, gotuje się go ok. 12 minut i naprawdę daje radę). No więc ten szpinak odcedzony, doprawiony gałką muszkatołową, solą, pieprzem i świeżą miętą. Do tego ser feta, pokrojone suszone pomidory (najlepiej takie w oleju) i czarne oliwki. Smaży się to trochę na patelni. W przepisie jeszcze było 2 jajka. Najpierw pół godziny deliberowałam czy gotowane czy surowe, potem stwierdziłam, że jakby miały być gotowane to było napisane, więc dałam surowe – a potem doszłam do wniosku, że bez tych jajek też by się obyło, bo wszystko miało taką akuratną konsystencję.

Ciasto – jak już mówiłam – francuskie, mrożone – rozwałkowałam trochę, położyłam na formę, na to ten farsz, na to kolejną warstwę ciasta i tak na niecałe pół godziny do piekarnika. Jadłyśmy to z tzatziki (jogurt grecki  + pół ogórka + czosnej + mięta + sól i pieprz). Może ten czosnek w pracy niekoniecznie, ale co tam.

h1

Start:)

Styczeń 4, 2010

Czołem,
początek roku to czas planów:) No to jak zawsze go nie ma to tym razem się zrodził. W tamtym roku razem z ełosem i kamilosem stworzyłyśmy pakt. Pakt obejmował 3 punkty:
1. Wstawanie rano wcześniej.
2. Ćwiczenie jogi.
3. i gotowanie dla siebie raz w tygodniu.

Z trzech punktów utrzymał się tylko jeden, w tym jeden z zawodników (kamilos) też nie wytrzymał i wyjechał nad morze:( ale pakt ten to był jakiś początek.

No i teraz zostałyśmy ja i ełos na polu bitwy i trzeba było postanowić co dalej. W pierwszym dniu nowego-pracowego dnia czyli dzisiaj lekko zagubione każda przyniosła swoją wersję bełcika w postaci obiadku pracowego (przepis na mojego poniżej). Ale postanowiłyśmy, że wracamy do paktu gotowaniowego. Ja wtorki i piątki – ełos ( który napewno coś napisze od siebie) środy i czwartki. Poniedziałki zostają na resztki z weekendu tudzież wałówkę z domu:)

Dobra koniec tego przydługawego wstępu, bo jeszcze muszę ugotować na jutro:)

Przepis z wczoraj – Makaron z krewetkami, cukinią i fetą:)

W sumie to na tym przepis mógłby się skończyć, bo w sumie co tu więcej dodawać:) No ale może jednak się postaram to pierwszy wpis.

Składniki:
– krewetki (kupiłam pół roku temu w Lidlu takie mrożone i bałam się, że wyjdą już niedługo z zamrażarki:), a do krewetek do końca serca nie mam – ale chyba do wczoraj:)
– 2 cukinie małe
– 1 cebula
– czosnek
– feta
– przyprawy (ja zakupiłam jakąś pastę curry w lidlu- moim ulubionym sklepie to dodałam)

Czosnek ma masełku podsmażamy. Wrzucamy rozmrożone i suche w miarę krewetki i smażymy trochę – około 10 minut. Ogólnie, żeby się nie spaliły. Przerzucamy do makaronu już ugotowanego – ja wzięłam taggiatele (takie grube wstążki). Natępnie na patelni (niekoniecznie umytej po krewetkach) smażymy cebulkę i cukinię w kostkę pokrojoną. Doprawiamy do smaku: sól, pieprz, sos sojowy też jest ok i ta pasta curry, ale to wiadomo, że może być bez:) Co do zwrotu „do smaku” to w moim przypadku powinno być na oko bo oczywiście nigdy nie próbuję – mam od tego swoich ludzi – u mnie to Misio:)
przekładamy do makaronu i dodaję pokruszoną fetę i to tyle:)

To jak coś to smacznego:)

P.S. Właśnie mocno podjarana pisaniem tego pierwszego posta spaliłam garnek z jajkami na jutrzejsze gotowanie:) może być ciekawie:)