Posts Tagged ‘biały ser’

h1

Święta, święta i już po… ale sernik będzie z nami już na zawsze

Styczeń 5, 2011

Ten sernik był hitem tych świąt. W sumie to muszę przyznać, że pieczenie to nie mój konik, ale w sekcji świątecznych przygotowań zostałam przypisana właśnie do sekcji ciacha – ełos też:) No więc ochoczo zabrałyśmy się do szukania przepisu. No znalazłyśmy na niezawodnym WhitePlate – przepis. Nie wiem na ile tu właściwe jest reklamowanie konkurencji, ale naprawdę przepis jest super!

Kluczem do sukcesu jest pomysł ze spodem na bazie śliwek w czekoladzie:) Do przepisowych wskazówek dodam dwie:

1. Nie lękaj się kiedy konsystencja jest rzadka, jeżeli podkręci się piekarnik pod koniec i nieco dłużej potrzyma w piekarniku będzie ok.

2. 2 czekolady na polewę to za dużo – ciacho jest konkretnie słodkie:)

Oto i ono! Powoli mam wrażenie, że oswajam lęk przed pieczeniem ciach. Sernik był w mej głowie czymś poważnym i trudnym! Nie taki diabeł straszny! 🙂 Polecam nawet tym co uważają że ich szczyt deserowy to kisiel:)

Drugie ciasto jakie zrobiłyśmy nazywało się Pani Walewska. Ale to, moim skromnym zdaniem, nie nadaje się do opisania. Złe nie było, ale może za słodko się już tu zrobiło:)

Reklamy
h1

Pasta z awokado – czyli coś na śniadanie

Maj 17, 2010

Tego jeszcze nie było, żeby się udało coś tu przemycić nie do końca obiadowego. Ostatnio pojawiły się nawet niedrogie awokado więc zakupiłam 2 sztuki. Przez parę dni super zmiękły i udało się wcelować z doskonałą miękkość do pasty. Nie jest to takie łatwe, bo często jak za długo się czeka to robi się czarne w środku, a jak znowu jest za twarde to zrobienie papki z niego stanowi duży wysiłek siłowy.

Moja klasyczna wersja pasty, jest jedynie z awokado i czosnkiem, przyprawione solą i dużą ilością pieprzu, jednak ostatnio zmodyfikowałam to dodając biały ser i jogurt i wyszło naprawdę dobre:)

pasta z awokado

Wszystko oczywiście podane w wersji z świeżo upieczonym chlebem:)

Zastanawiałam się ostatnio nad tym awokado, bo to bardzo zdrowe warzywo czy owoc podobno, czy my aby do końca jesteśmy pewni jakiej powinno być ono naturalnej wielkości??? Ostatnio w warzywniaku widziałam okazy wielkości dużego melona…

/surów

h1

Powrót – kasza gryczana i sałatka z ostatniego gotowania

Marzec 1, 2010

Witam i o zdrowie pytam:) taki głupkowaty wstęp a co! Wiosna dzisiaj zajrzała na wrocławskie ulice, aż serce rośnie. Straszą, że to tylko na chwilkę, ale co tam – cieszmy się:)

Ostatnie gotowanie zaowocowało pyszną pizzą i sałatka, którą zrobiłam też dzisiaj.

Sałatka z Lazurem i pieczarkami
– sałata lodowa ( może być pół na pół z rukolą)
– czerwona cebula
– pieczarki  (podsmażone na patelni)
– ser Lazur
– słoneczniki lub orzechy
– sosik (chyba ulubiony:)

No i mieszamy i wcinamy:)



Kasza gryczana z białym serem
– kasza gryczana (2 torebki)
– biały ser
– cebula
– 2 jajka
– pietruszka
– przyprawy

Kaszę gotujemy, cebulę podsmażamy, i mieszamy wszystko razem. Jakbym miała piekarnik, to pewnie bym to zapiekła, ale nie mam. Myślę, że z pieczarkami byłoby lepsze, ale sałatka je wchłonęła:) Podobno można z tego robić kotlety:) Ale ja nie mam na to czasu:) pisze bloga:)

Z góry zapowiadam w tym miejscu serię potraw z ziemniaków:) Mój Misio zakupił od handlarza obwoźnego worek ziemniaków:) dlatego ogarnia mnie pyromania:) Zaczęłam od domowych frytek, polecam gorąco – już o tym wspominałyśmy z ełosem. Wersja z majonezem jednak rządzi – trzeba tylko pamiętać o umiarze:)

No to tyle:)

h1

moje pierwsze w życiu pierogi ruskie zrobione własnoręcznie:)

Luty 8, 2010

no potrzebne mi było to doświadczenie, aby docenić ile pracy kosztuje moją mamę zrobienie dla mnie jak przyjeżdżam raz na jakiś czas pierogów – i teraz na pewno bardziej przemyśle moją odpowiedz jak mnie spyta kolejny raz „co ci zrobić do jedzenia jak przyjedziesz?”

Chodziły za mną te pierogi, bo w sumie to jak kiedyś będę miała swoje dzieci to chyba fajnie jest usłyszeć „jadę do mamy na pierożki”, albo „moja mama robi najlepsze pierogi ruskie na świecie:)” No ale nie ukrywam do tego miana mam jeszcze długa drogę:) Choć teraz sobie przypomniałam, teorię Cejrowskiego, dlaczego Eskimosi wcinają surowa słoninę i się tym zachwycają a my jakoś nie bardzo. No bo od małego ją jedzą i to uczucie pustego brzuszka, który po podaniu przysmaku przez rodziców czuje się dobrze i wysyła do mózgu sygnał że jest mu dobrze brzuszek pełny to koduje że ta słonina to jest jakaś pychota która robi dobrze dla naszego brzuszka:) To może ja też zastosuje ten zabieg 🙂

Ale lubimy wyzwania więc będę się doskonalić w tej jakże skomplikowanej sztuce:) W tym celu zakupiłam osprzęt: tłuczek, wałek i foremkę do zlepiania. Wątpliwej jakości, bo tłuczek szybko się rozwalił, foremka zgubiłam bolec, a wałek pozostawił na mych dłoniach ślady dziwnie wyglądające.

Przeczytałam i poradziłam się w sprawie ciasta u wielu źródeł. Zrobiłam kluchę z mąki (która też powinna być pewnie jakaś inna niż moja), ciepłej wody ( która w moim wykonaniu była wrzątkiem), soli i oleju. Łamałam się nad jajkiem, ale w końcu zdecydowałam, że nie. Co do farszu to niby prościzna: pół na pół sera białego (zjadłam go za dużo i mi trochę brakło), ziemniaków (które były jakieś za bardzo glutowe, pewnie jakoś zmutowana odmiana i ma się nijak do klasycznego polskiego kartofla) i sol i pieprz. Wyczytałam, że niektórzy dodają mięte – ale tą wariację pozostawiam na kolejny raz.

Rezultat:

Testerzy ocenią jutro, ja jednego zjadłam i … powiedzmy szczerze – pierogarni to ja nie założę:)

/surów

P.S. Pieróg na cześć Gałka, który wczoraj wypluł w ciężkich bólach małego żuka:)