Archive for Luty 2010

h1

poranna papka z kaszy jaglanej

Luty 16, 2010

Moje ostatnie odkrycie – kasza jaglana na śniadanie. Ma same zalety – przytaczam kilka, bo nigdy nie wiadomo, jakie argumenty do kogo przemawiają: na śniadanie dobrze jest zjeść coś na ciepło, kasza jest bardzo zdrowa – nasi przodkowie się nią zajadali:), ma odpowiednią równowagę yin i yang, odpowiednią zawartość białek, węglowodanów i pewnie jeszcze bardzo dużo innych zalet.

Jem od paru dni i dla mnie super:)

Przepis pochodzi z książki Anny Ciesielskiej „Filozofia zdrowia”

„Na ok. 1,5 l wrzącej wody, wrzuć po kolei: szczyptę kurkumy, 3 łyżki kaszy jaglanej i 3 łyżki płatków owsianych, szczyptę imbiru, sól do smaku. Gotuj około 30 minut, a potem dodaj: łyżeczkę soku z cytryny lub utarte jabłko, wrzącą wodę (jeżeli trzeba), 5 orzechów włoskich pokrojonych, łyżeczkę rodzynek lub kilka daktyli czy fig. Gotuj 10 minut, potem dodaj: masło i miód do smaku. Jeśli gotujesz wieczorem – masło i miód dodaj rano po podgrzaniu zupy.”

Mnie się wydawało, że mało tej kaszy i płatków się daje, więc zdrowo sypnęłam. Oczywiście jest mega gęste teraz. Dałam też i daktyle i rodzynki. A co. No ale każdy niech tu swoją wariację próbuje.

Reklamy
h1

Musaka w wersji wege

Luty 16, 2010

Musaka, czy też moussaka, zawsze mi się kojarzy z tekstem z jednego filmu – „co? Mózg ssaka?”. Nie jest to może najbardziej zachęcający wstęp kulinarny, ale wiadomo, nad skojarzeniami trudno zapanować:)

Potrzebujemy:

– po 2-3 bakłażany i cukinie
– 2 czerwone cebule
-2 ząbki czosnku
– 2 czerwone papryki
– kilka ziemniaków (ugotowanych)
– 2 puszki pomidorów pokrojonych

+ sos beszamelowy:

– 600 ml mleka
– jajko
– 80-100 g masła
– 80-100 g mąki
– gałka muszkatołowa
– sól, pieprz
– ser feta albo można by też spróbować mozzarellę

Bakłażany pokroić, posolić i odstawić na trochę. Potem opłukać, odsączyć i  wrzucić do jakiegoś dużego żaroodpornego naczynia (trochę tego będzie). Pokroić też cukinię,paprykę, cebulę i czosnek, dobrze przyprawić (ja teraz do wszystkiego daję kolendrę i rozmaryn, ale można też np. oregano) i wszystko razem włożyć do piekarnika na ok 200C tak na ponad pół godziny.

Do tego piekarnika zaglądać, mieszać, można dodać trochę oliwy – ogólnie czuwać.

Potem układamy wszystko w naczyniu żaroodpornym: na spód rozkładamy pokrojone ziemniaki, na to połowę warzyw, potem na to pomidory z puszki, potem drugą część warzyw. Całość polewamy sosem beszamelowym – sos jest w tym wszystkim najlepszy, bo ten ser się tak fajnie roztapia:))))

Sos robi się tak:

masło roztapiamy, łączymy powoli z mąką na jednolitą masę, dodajemy stopniowo mleko i startą gałkę, sól i pieprz. Mieszamy cały czas, a jak się zagotuje to odstawiamy na chwilę. Jak przestygnie, dodajemy jajko i pokrojony ser i mieszamy.

Polewamy sosem naszą potrawę i wstawiamy do piekarnika tak na 40-50 minut w temp. ok 180. Wcześniej sprawdzamy, że oprócz trybu piekarnika, nastawiliśmy również odpowiednią temperaturę:)

h1

tortellini z papką brokułową

Luty 16, 2010

No nie powiem, że się trochę ociągałam tym razem, po tym jak powiedziałam, że najlepiej się pisze na blogu jeszcze w dzień gotowania:). Ale to był długi dzień… dlatego poszłam na pewnego rodzaju łatwiznę, co oczywiście nie zostało pozostawione bez komentarza:)

No, ale do rzeczy, co by nie blokować soczewicowej zupki i mega wypasionej musaki ełosa, przed pojawieniem się na blogu.

Kupiłam takie tortellini w Lidlu, skusiły mnie, bo były w lodówce i jakoś tak się do mnie uśmiechały i wydawały się lepsze od takich co to je kiedyś zakupiłam. I muszę powiedzieć, że takie były – lepsze. Do tego zrobiłam brokułową pulpę. Ugotowałam brokuły na parze i posypałam je jeszcze ciepłe – startym serem (w sumie nie wiem czy to ma jakieś znaczenie smakowe – ja postanowiłam nie brudzić kolejnego talerza). Na patelni poddusiłam pieczarki i cebulę (chyba też była cebula, ale teraz ręki nie dam sobie uciąć) i do tego dodałam śmietanę. Potem dodałam brokuły z tym żółtym serem i jeszcze śmietany. Wszystko mieszałam na tyle agresywnie (bo czas miałam słaby), że się zrobiła jedna wielka papa – w sumie naprawdę niezła. Oczywiście jak już wspominałam, brokuł śmierdzi, śmierdzi niemiłosiernie, ale czasem można sobie na to pozwolić. Dodatkowym atutem jest jego trzonek (nie mylić z członkiem), który tak jak głąb w kapuście nadaje się do chrupania, smakiem przypominając kalarepę:) no to chyba tyle:) bo się dość erotycznie zrobiło:)

marketeo.com

h1

Ryż z cukinią, kukurydzą i anchois. No i rozmarynem

Luty 9, 2010

Nie wiem, ile wczoraj Surów robił te pierogi. Nie chce się przyznać. Mam wrażenie, że zylion godzin. Albo nawet gazylion. W każdym razie pycha!

Trochę mam wyrzut, że ja z takim 5-minutowym daniem tu, ale robiłam zakupy w takim tempie, że nie mogłam czekać, aż jakieś warzywa do mnie przemówią i brałam, co mi wpadło w oko.

Ryż – kupiłam taki śmieszny tricolori

2 cukinie
puszka kukurydzy
anchois

cebula, czosnek, pasta curry to już nawet nie powinnam pisać, bo to standard. Od tego zaczynamy – podsmażamy na patelni, dodajemy pokrojoną cukinię, tak żeby pozostała lekko twardawa, dodajemy rozmaryn. Jakoś mi kiedyś taka kombinacja cukinia+rozmaryn podpasowała.

Po chwili dodajemy puszkę kukurydzy, a na koniec anchois. Coś miałam myśl, żeby dodać jeszcze sok z limonki, ale na szczęście się powstrzymałam – bo już i tak takie kwaskowate było.

Na koniec wymieszać  z ryżem.

/ełos

h1

moje pierwsze w życiu pierogi ruskie zrobione własnoręcznie:)

Luty 8, 2010

no potrzebne mi było to doświadczenie, aby docenić ile pracy kosztuje moją mamę zrobienie dla mnie jak przyjeżdżam raz na jakiś czas pierogów – i teraz na pewno bardziej przemyśle moją odpowiedz jak mnie spyta kolejny raz „co ci zrobić do jedzenia jak przyjedziesz?”

Chodziły za mną te pierogi, bo w sumie to jak kiedyś będę miała swoje dzieci to chyba fajnie jest usłyszeć „jadę do mamy na pierożki”, albo „moja mama robi najlepsze pierogi ruskie na świecie:)” No ale nie ukrywam do tego miana mam jeszcze długa drogę:) Choć teraz sobie przypomniałam, teorię Cejrowskiego, dlaczego Eskimosi wcinają surowa słoninę i się tym zachwycają a my jakoś nie bardzo. No bo od małego ją jedzą i to uczucie pustego brzuszka, który po podaniu przysmaku przez rodziców czuje się dobrze i wysyła do mózgu sygnał że jest mu dobrze brzuszek pełny to koduje że ta słonina to jest jakaś pychota która robi dobrze dla naszego brzuszka:) To może ja też zastosuje ten zabieg 🙂

Ale lubimy wyzwania więc będę się doskonalić w tej jakże skomplikowanej sztuce:) W tym celu zakupiłam osprzęt: tłuczek, wałek i foremkę do zlepiania. Wątpliwej jakości, bo tłuczek szybko się rozwalił, foremka zgubiłam bolec, a wałek pozostawił na mych dłoniach ślady dziwnie wyglądające.

Przeczytałam i poradziłam się w sprawie ciasta u wielu źródeł. Zrobiłam kluchę z mąki (która też powinna być pewnie jakaś inna niż moja), ciepłej wody ( która w moim wykonaniu była wrzątkiem), soli i oleju. Łamałam się nad jajkiem, ale w końcu zdecydowałam, że nie. Co do farszu to niby prościzna: pół na pół sera białego (zjadłam go za dużo i mi trochę brakło), ziemniaków (które były jakieś za bardzo glutowe, pewnie jakoś zmutowana odmiana i ma się nijak do klasycznego polskiego kartofla) i sol i pieprz. Wyczytałam, że niektórzy dodają mięte – ale tą wariację pozostawiam na kolejny raz.

Rezultat:

Testerzy ocenią jutro, ja jednego zjadłam i … powiedzmy szczerze – pierogarni to ja nie założę:)

/surów

P.S. Pieróg na cześć Gałka, który wczoraj wypluł w ciężkich bólach małego żuka:)

h1

kuskus z bakłażanem

Luty 8, 2010

Słowo się rzekło, czas na eksperymenty. Posłuchałam rady – poszłam do sklepu i zaczekałam, aż mi się jakieś warzywo spodoba. Spodobał się bakłażan (ten kolor!) – i tak powstało dzisiejsze danie.

Składniki:

– czerwona cebula
– ząbek czosnku
– pasta curry
– tofu sałatkowe twarde (chociaż myślę, że bez tego składnika by się obeszło)
– bakłażan
– kuskus
– przecier pomidorowy

Standardowo – kroimy i podsmażamy cebulę, dodajemy sprasowany czosnek i odrobinę pasty curry (wiadomo, jest strasznie ostra i trzeba uważać). W międzyczasie kroimy bakłażana, skrapiamy sokiem z cytryny/ limonki i odstawiamy na kilkanaście minut. Potem na grillowej patelni mocno przysmażamy z małą ilością oliwy. Solimy. Przygotowujemy kuskus (najlepiej zalać go nie wodą, ale wywarem z warzyw) .

Do cebuli i czosnku dodajmy pokrojone na kawałki tofu i smażymy. Co prawda po tofu efektów smażenia nie widać, ale wierzymy, że te parę minut na patelni robi dużą różnicę.

Na koniec dodajemy przecier pomidorowy – ja w szafce znalazłam organiczny od Mamixa więc się bardzo ucieszyłam.  Wszystko razem mieszamy, dodajemy zgrillowanego bakłażana i chwilę grzejemy na patelni. Na koniec łączymy z kuskusem. I już.

/ełos

h1

Czekając na kuskus

Luty 7, 2010

Na jutro gotuję totalny eksperyment. Z kuskusem:)

Zobaczymy co z tego wyjdzie. Tymczasem muszę przytoczyć przepis na

Szpinakowe Kluski Dro

Ponieważ Dro była tak miła, że przesłała przepis mailem, to prostu go tu wklejam, z mały komentarzem:

ja dałam za mało sera, a za dużo kaszy więc takie wyszły lekko krochmalowate te kluski, ale myślę że warto spróbować raz jeszcze – smakują całkiem jak szpinakowe gnocchi. Tylko zdrowsze, bo bez mąki. Polecam więc:

” opakowanie mrożonego szpinaku
– kostka twarożku mielonego
– ok. 2 szklanek kaszy manny błyskawicznej
– jajo
– czosnek
– gałka muszkatołowa

dodatki: bułka tarta, ser żółty

Szpinak rozmrażamy, odsączamy najbardziej, jak się da i mieszamy z serem i z jajkiem, czosnkiem przepraskowanym, gałką, solą i pieprzem. Wmieszawujemy kaszę – tyle, by się całość zrobiła mocno sztywna, a łyżka gięła z wysiłku. Odstawiamy do lodówki na 30 min, a potem robimy kuleczki rozmiaru orzech włoski (zwilżonymi dłońmi lub łyżkami, zgrabniejsze lub nie) i wrzucamy do gotującej się osolonej wody. Gotujemy do wypłynięcia. Ciepłe posypujemy startym żółtym serem, żeby miał szansę się stopić. Można też polać bułeczką tartą z masłem. Ja daję i ser i bułkę, a co :)))”

Najbardziej podoba mi się słowo „wmieszawujemy” 🙂
/ełos