h1

Start:)

Styczeń 4, 2010

Czołem,
początek roku to czas planów:) No to jak zawsze go nie ma to tym razem się zrodził. W tamtym roku razem z ełosem i kamilosem stworzyłyśmy pakt. Pakt obejmował 3 punkty:
1. Wstawanie rano wcześniej.
2. Ćwiczenie jogi.
3. i gotowanie dla siebie raz w tygodniu.

Z trzech punktów utrzymał się tylko jeden, w tym jeden z zawodników (kamilos) też nie wytrzymał i wyjechał nad morze:( ale pakt ten to był jakiś początek.

No i teraz zostałyśmy ja i ełos na polu bitwy i trzeba było postanowić co dalej. W pierwszym dniu nowego-pracowego dnia czyli dzisiaj lekko zagubione każda przyniosła swoją wersję bełcika w postaci obiadku pracowego (przepis na mojego poniżej). Ale postanowiłyśmy, że wracamy do paktu gotowaniowego. Ja wtorki i piątki – ełos ( który napewno coś napisze od siebie) środy i czwartki. Poniedziałki zostają na resztki z weekendu tudzież wałówkę z domu:)

Dobra koniec tego przydługawego wstępu, bo jeszcze muszę ugotować na jutro:)

Przepis z wczoraj – Makaron z krewetkami, cukinią i fetą:)

W sumie to na tym przepis mógłby się skończyć, bo w sumie co tu więcej dodawać:) No ale może jednak się postaram to pierwszy wpis.

Składniki:
– krewetki (kupiłam pół roku temu w Lidlu takie mrożone i bałam się, że wyjdą już niedługo z zamrażarki:), a do krewetek do końca serca nie mam – ale chyba do wczoraj:)
– 2 cukinie małe
– 1 cebula
– czosnek
– feta
– przyprawy (ja zakupiłam jakąś pastę curry w lidlu- moim ulubionym sklepie to dodałam)

Czosnek ma masełku podsmażamy. Wrzucamy rozmrożone i suche w miarę krewetki i smażymy trochę – około 10 minut. Ogólnie, żeby się nie spaliły. Przerzucamy do makaronu już ugotowanego – ja wzięłam taggiatele (takie grube wstążki). Natępnie na patelni (niekoniecznie umytej po krewetkach) smażymy cebulkę i cukinię w kostkę pokrojoną. Doprawiamy do smaku: sól, pieprz, sos sojowy też jest ok i ta pasta curry, ale to wiadomo, że może być bez:) Co do zwrotu „do smaku” to w moim przypadku powinno być na oko bo oczywiście nigdy nie próbuję – mam od tego swoich ludzi – u mnie to Misio:)
przekładamy do makaronu i dodaję pokruszoną fetę i to tyle:)

To jak coś to smacznego:)

P.S. Właśnie mocno podjarana pisaniem tego pierwszego posta spaliłam garnek z jajkami na jutrzejsze gotowanie:) może być ciekawie:)

Reklamy

One comment

  1. no nie powiem, żałuję że mnie te krewetki ominęły. za to strasznie mnie ciekawi co tam na jutro robisz, że jajka



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: